Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
XV Małopolski Klasyk Beskidzki przeszedł do historii jako edycja rekordowa, upalna i wyjątkowo wymagająca. 27 czerwca 2026 roku w Uściu Gorlickim 413 kolarzy i kolarek zmierzyło się z 53,6 km trasy oraz 1063 m przewyższenia, a sportowe emocje podkręciła obecność Rafała Majki w roli ambasadora wydarzenia.

Małopolski Klasyk Beskidzki – wspomnienie Henryka Łasaka – jest organizowany od 2011 roku i należy do najstarszych amatorskich wyścigów szosowych w Polsce. Jubileuszowa odsłona ponownie odbyła się w sercu Beskidu Niskiego, ze startem i metą przy stadionie LKS Uście Gorlickie.
Od lokalnej inicjatywy do wydarzenia, które przyciąga zawodników z całej Polski – tak w skrócie można opisać drogę Klasyku Beskidzkiego. Pierwsza edycja, rozegrana w 2011 roku w Łosiu, zgromadziła 144 uczestników, z czego 138 ukończyło wymagającą, 62-kilometrową trasę.
„Wyścig przeszedł bardzo długą drogę. Na początku był organizowany lokalnie przez grupę osób jeżdżących po prostu na rowerach. Dzisiaj to już wydarzenie ogólnopolskie – miano najstarszego wyścigu szosowego dla amatorów w Polsce zobowiązuje. Zespół złożony z czterech osób stał się małym przedsiębiorstwem: obecnie pracuje nad nim ponad 20 osób, a w dniu wyścigu, razem ze współpracownikami czuwającymi nad bezpieczeństwem, jest ich ponad 100” – mówi Wojciech Kopkowicz, organizator Klasyku Beskidzkiego.
W 2026 roku wydarzenie miało relację na żywo, której partnerem było centrumrowerowe.mom. To ważny aspekt imprezy, bo pozwala śledzić rywalizację również osobom, które nie mogły pojawić się przy trasie w Beskidzie Niskim.

Jubileuszowa trasa liczyła 53,61 km i 1063 m przewyższenia. Pętla wokół Zalewu Klimkówka wymagała nie tylko dobrej formy, lecz także rozsądnego rozłożenia sił, pewnej jazdy na zjazdach i odpowiednio dobranych przełożeń.
Charakterystycznym punktem wyścigu pozostają beskidzkie podjazdy, w tym odcinki w rejonie Magury Małastowskiej i Nowicy. Krótszy dystans niż w wielu maratonach szosowych nie powinien mylić: ponad kilometr przewyższenia na 53,6 km sprawia, że to wyścig intensywny od startu do mety.
Tegorocznej rywalizacji dodatkowo trudności przysporzył upał. Mimo wysokiej temperatury zawodnicy nie odpuszczali, a liczba osób na starcie potwierdziła, że właśnie wymagający profil i wyjątkowe otoczenie są jednymi z największych atutów Klasyku Beskidzkiego.

Gościem specjalnym oraz ambasadorem XV edycji był Rafał Majka – jeden z najbardziej utytułowanych polskich kolarzy szosowych, znany między innymi z sukcesów w wielkich tourach i walki o klasyfikację górską Tour de France. Majka pojawił się w Uściu Gorlickim osobiście, wspierał promocję wydarzenia, objechał trasę przed zawodami i uczestniczył w dekoracji najlepszych.
„Rafa Majka to ikona nie tylko polskiego, ale też światowego kolarstwa. To, że niespełna rok po zakończeniu kariery udało się zaprosić go na nasze wydarzenie, jest wielkim sukcesem. Rafa wraz ze swoim zespołem bardzo profesjonalnie podszedł do promocji: od filmiku w mediach społecznościowych, przez objazd trasy w maju, aż po obecność w dniu wyścigu i udział w dekoracji” – podkreśla Wojciech Kopkowicz.
Zainteresowanie przełożyło się na frekwencję. Organizatorzy odnotowali wzrost rok do roku o 43%, a na linii startu stanęło 413 osób.
W poprzedniej edycji ambasadorką zawodów była Maja Włoszczowska. Zapraszanie legend polskiego kolarstwa buduje rangę wydarzenia, ale też daje uczestnikom rzadką okazję, aby spotkać sportowych idoli w miejscu, gdzie liczy się autentyczna pasja do jazdy na rowerze.
Klasyk Beskidzki wyróżnia się pełnym wyłączeniem ruchu na trasie przejazdu wszystkich zawodników. To standard rzadko spotykany w amatorskich wyścigach szosowych w Polsce, a zarazem ważna przewaga dla osób, które chcą rywalizować w możliwie komfortowych warunkach.
„Jesteśmy jedynym wyścigiem dla amatorów w Polsce, który zamyka drogi na przejazd wszystkich zawodników, a nie tylko czołówki. Bezpieczeństwo startujących i naszych partnerów jest priorytetem. Po raz drugi z rzędu nie odnotowaliśmy na trasie ani jednego wypadku – to mały sukces, który niewątpliwie wpływa na frekwencję” – zaznacza organizator.
Takie zabezpieczenie wymaga długich przygotowań oraz współpracy organizatorów z samorządami i służbami. Nad przebiegiem wydarzenia czuwał rozbudowany sztab, a planowanie obejmowało między innymi Powiat Gorlicki, Gminę Uście Gorlickie i Gminę Ropa.

Klasyk Beskidzki to nie tylko rywalizacja dorosłych na szosie. W programie znalazły się również bezpłatne zawody dla dzieci, a jubileuszowa edycja została rozszerzona o rodzinne atrakcje organizowane wspólnie z Gminą Uście Gorlickie.
„W tym roku poszliśmy o krok dalej. Oprócz wyścigu głównego i bezpłatnych zawodów dla dzieci wspólnie z Gminą Uście Gorlickie zorganizowaliśmy piknik rodzinny Powitanie Lata. Wystąpiły zespoły Burjan i Rokicianka, odbyła się też zabawa z DJ-em do późnych godzin wieczornych” – relacjonuje Wojciech Kopkowicz.
Taka formuła ma zachęcać, by przyjechać w Beskid Niski nie tylko na kilka godzin wyścigu. Zawodnicy mogą zabrać bliskich, połączyć start z weekendowym wypadem i poznać region, którego walory zdecydowanie wykraczają poza sportową trasę.
Uście Gorlickie i okolice to miejsce stworzone dla osób, które lubią łączyć jazdę na rowerze z odkrywaniem mniej oczywistych zakątków Polski. W pobliżu czekają Jezioro Klimkówka, drewniane cerkwie, ślady łemkowskiej historii oraz cmentarze wojenne rozsiane po beskidzkich dolinach.
Beskid Niski jest spokojniejszy niż najbardziej oblegane części Karpat, ale pod względem kolarskim wcale nie oznacza łatwej jazdy. Zmienna rzeźba terenu, lokalne podjazdy i mało ruchliwe drogi pozwalają tu przygotować formę zarówno przed wymagającym startem, jak i zwykłą turystyczną wyprawą na szosie, gravelu czy rowerze trekkingowym.
Warto zaplanować pobyt na kilka dni: przed startem można spokojnie rozpoznać teren, a po wyścigu odpocząć nad Jeziorem Klimkówka albo wybrać się na trasę prowadzącą przez beskidzkie wsie. To właśnie połączenie wysiłku, krajobrazów i lokalnego klimatu sprawia, że wielu uczestników wraca na Klasyk Beskidzki co roku.
XV Małopolski Klasyk Beskidzki pokazał, że amatorskie kolarstwo może być jednocześnie ambitne sportowo, bezpieczne i otwarte na całe rodziny. Rekordowa frekwencja, obecność Rafała Majki oraz rozwinięta oprawa wydarzenia potwierdzają, że impreza ma solidne fundamenty, by nadal rosnąć.
W Beskidzie Niskim nie ma miejsca na przypadkową jazdę – każdy podjazd wymaga pracy, a zjazdy zasługują na koncentrację. Na mecie zostają jednak nie tylko czas i pozycja w klasyfikacji, lecz przede wszystkim satysfakcja z ukończenia jednego z najbardziej wymagających amatorskich wyścigów szosowych w Polsce.