Program
lojalnościowy
4,9/5 Nasza ocena
na Opineo
Punkty odbioru rowerów
Dostawa gratis w 24h
Mazowiecki Gravel 2026 po raz szósty połączył sport, turystykę i przygodę na dwóch kołach. W dniach 20–22 czerwca uczestnicy ruszali z Kempingu nad Pilicą w Warce na siedem tras: cztery gravelowe i trzy szosowe, od 80 do około 500 km. Na listach startowych znalazło się rekordowe ponad 830 osób, a limit miejsc został wyczerpany.

Wydarzenie wspierało centrumrowerowe.mom, a edycja 2026 przeniosła rowerową przygodę z północnego Mazowsza na jego południowe krańce. Zamiast kurpiowskich klimatów znanych z poprzedniej edycji, uczestnicy poznawali okolice Warki, Dolinę Pilicy, Puszczę Stromiecką, Puszczę Kozienicką, Mazowiecką Toskanię oraz – na najdłuższych wariantach szosowych – także Góry Świętokrzyskie.
Pierwsza edycja Mazowieckiego Gravela była kameralnym wydarzeniem z jednym dystansem około 525 km i niewiele ponad 120 osobami na starcie. Sześć lat później impreza oferuje znacznie szerszy wybór tras, nową lokalizację co roku oraz społeczność, która coraz liczniej szuka długodystansowych emocji poza utartymi szlakami.
„Pierwsza edycja Mazowieckiego Gravela to był jeden dystans liczący około 525 km i nieco ponad 120 uczestników na starcie. Dziś wydarzenie obejmuje siedem tras – cztery gravelowe i trzy szosowe – o długości od 80 do ponad 500 km. Każda edycja prowadzi przez zupełnie inny region Mazowsza, dzięki czemu uczestnicy co roku odkrywają nowe miejsca i wracają z innymi wspomnieniami. Z roku na rok rosła również frekwencja – podczas tegorocznej, szóstej edycji na listach startowych znalazło się rekordowe ponad 830 osób” – mówi Bartek Swacha, organizator wydarzenia.
Zmiana bazy na Kemping nad Pilicą w Warce dobrze wpisała się w charakter imprezy. Uczestnicy mogli rozpocząć rowerowy weekend od odbioru pakietu i pasta party, a później ruszyć na trasę wśród sadów, szutrów, lasów i lokalnych dróg południowego Mazowsza.

Mazowiecki Gravel nie ogranicza się do ścigania o czas. To wydarzenie dla osób, które chcą sprawdzić się na dłuższym dystansie, ale równie mocno cenią odkrywanie nowych miejsc, samodzielność na trasie i rozmowy na mecie z ludźmi, którzy właśnie przeżyli podobną przygodę.
„Mazowiecki Gravel to połączenie sportu, turystyki i przygody. Tworzymy trasy prowadzące przez mniej znane zakątki województwa mazowieckiego – leśne dukty, lokalne drogi, małe miejscowości i miejsca, obok których większość z nas przejechałaby nieświadomie. Do tego dochodzi wyjątkowa atmosfera tworzona przez uczestników. Niezależnie od tego, czy ktoś jedzie 80 czy 500 kilometrów, ma poczucie, że jest częścią dużego rowerowego święta” – podkreśla Bartek Swacha.
To właśnie szeroka formuła odróżnia imprezę od klasycznego wyścigu. Można jechać szybko i walczyć o wynik, ale można też potraktować start jako osobistą wyprawę: dobrze zaplanować postoje, rozsądnie gospodarować energią i przeżyć dzień lub dwa dni w rytmie kolejnych kilometrów.

Cztery gravelowe warianty pozwalały dopasować wyzwanie do doświadczenia, formy i ilości wolnego czasu. Krótsze dystanse były dobrym wejściem w świat długich tras, a MG500 pozostawał propozycją dla osób, które najlepiej czują się wtedy, gdy po zachodzie słońca wciąż mają przed sobą dziesiątki kilometrów.
Trasa | Dystans | Przewyższenie | Charakter |
MS80 | 80 km | ok. 170 m | Krótki gravelowy sprawdzian na jeden intensywny dzień |
MG120 | ok. 120 km | ok. 330 m | Szybka trasa dla osób zaczynających przygodę z ultra |
MG200 | 200 km | ok. 760 m | Najpopularniejszy, wszechstronny wariant |
MG500 | 491 km | ok. 2350 m | Gravelowy ultradystans dla doświadczonych uczestników |
Na MS80 można było zasmakować charakteru imprezy bez wielogodzinnej jazdy i nocnej logistyki. MG120 prowadził przez Mazowiecką Toskanię, Dolinę Pilicy oraz szutry Puszczy Stromieckiej; około 75% nawierzchni stanowiły tam drogi gruntowe, szutry i leśne dukty.
MG200 był z kolei esencją formatu: około dwóch trzecich trasy poprowadzono po szutrach, drogach utwardzonych i leśnych duktach, a jedną trzecią po lokalnych asfaltach. Uczestnicy przemierzali Mazowiecką Toskanię, Puszczę Stromiecką i Kozienicką oraz tereny związane z Janem Kochanowskim.
Najdłuższy MG500 liczył 491 km i około 2350 m przewyższenia. Limit 60 godzin stawiał przed uczestnikami nie tylko wyzwanie fizyczne, ale też wymagał zarządzania tempem, nawadnianiem, jedzeniem, sprzętem i odpoczynkiem.

Tegoroczny Mazowiecki Gravel otworzył się także szerzej na miłośników asfaltu. Trasy Mazowieckiej Szosy miały odpowiednio 130, około 250 i około 500 km, dzięki czemu również szosowcy mogli wybrać wariant odpowiadający własnym ambicjom.
Najkrótsza trasa liczyła 130 km i miała około 400 m przewyższenia. Wariant 250 km prowadził po najlepszych asfaltach w rejonie Mazowieckiej Toskanii, Doliny Wisły i Puszczy Kozienickiej, natomiast 500-kilometrowa wersja ultra zabierała uczestników dalej – na mazowieckie szosy i w Góry Świętokrzyskie.
To ważna zmiana w formule wydarzenia. Dzięki niej wspólną bazę, atmosferę i długodystansowe emocje mogli dzielić gravelowcy oraz szosowcy, choć każdy z nich mierzył się z trasą stworzoną pod specyfikę swojego roweru.
Najlepiej zapamiętuje się zwykle nie te odcinki, na których licznik pokazuje najwyższą średnią. Zostają fragmenty niespodziewane: wąskie leśne ścieżki, piach wymagający cierpliwości, przeprawy przez rzeki, zmiana krajobrazu po wyjechaniu z lasu czy spokojne drogi między małymi miejscowościami.
„Najczęściej nie są to najszybsze odcinki, ale te najbardziej nieoczywiste. Przeprawy przez rzeki, leśne ścieżki, długie odcinki prowadzące przez tereny z dala od cywilizacji czy chwile, kiedy nagle otwiera się piękny krajobraz. W każdej edycji staramy się znaleźć miejsca, które zaskoczą uczestników i sprawią, że będą je wspominać jeszcze długo po zakończeniu zawodów” – wyjaśnia Bartek Swacha.
W edycji 2026 mocnymi punktami krajobrazowymi były tereny nad Pilicą oraz Puszcza Kozienicka. Region Warki, kojarzony przede wszystkim z sadami i nadwiślańskimi krajobrazami, z rowerowej perspektywy pokazał bardziej dzikie oblicze: lokalne drogi prowadzące przez lasy, pola i niewielkie wsie.
Ultra potrafi zmęczyć – szczególnie wtedy, gdy po kilku godzinach jazdy pojawiają się wiatr, piach, drobne problemy techniczne albo zwykły kryzys energetyczny. Jednak po powrocie do domu zwykle zostają przede wszystkim satysfakcja, wspomnienia i myśl o kolejnej trasie.
„Najbardziej chyba sprawia, że chce się wracać. Oczywiście długie dystanse potrafią zmęczyć, ale po kilku dniach zostają przede wszystkim wspomnienia, zdjęcia i historie z trasy. Wielu uczestników mówi, że największą frajdę daje już samo oczekiwanie na kolejną edycję – poznawanie nowej trasy, przygotowania i spotkanie ze znajomymi, których widzą właśnie na Mazowieckim Gravelu” – mówi organizator.
Uczestnicy rywalizują w duchu samowystarczalności. To oznacza, że kluczowe są przygotowanie roweru, nawigacji i wyposażenia, a także umiejętność podejmowania rozsądnych decyzji na trasie. Jednocześnie nie znika wspólnotowy charakter wydarzenia – na punktach, w bazie i na mecie spotykają się osoby o podobnym podejściu do jazdy: ambitnym, ale bez zbędnej napinki.
Wyniki szóstej edycji są już dostępne na stronie organizatora. Niezależnie od zajętego miejsca, ukończenie wybranego dystansu pozostaje osobistym sukcesem – zwłaszcza gdy za metą stoi 200 albo niemal 500 km jazdy.

Mazowiecki Gravel rozrasta się, ale organizatorzy chcą zachować to, co od początku budowało jego charakter: zupełnie nowe trasy, przygodę i odkrywanie Mazowsza z perspektywy roweru. Rozwijać ma się nie tylko sam dzień startu, lecz całe doświadczenie uczestnika.
„Chcemy pozostać wierni temu, co od początku wyróżnia Mazowiecki Gravel. Nadal będziemy co roku przygotowywać zupełnie nowe trasy, pokazując kolejne regiony województwa mazowieckiego. Równocześnie chcemy rozwijać całe wydarzenie – oferować atrakcyjne pakiety startowe, współpracować z partnerami takimi jak centrumrowerowe.mom oraz organizować wydarzenia towarzyszące, takie jak wspólne ustawki rowerowe czy odbiór pakietów startowych przed zawodami” – zapowiada Bartek Swacha.
Szósta edycja udowodniła, że Mazowsze ma znacznie więcej do zaoferowania niż proste, przewidywalne drogi. Warka, Pilica, puszcze, szutry i asfaltowe odcinki stworzyły trasę, która dawała wybór, a jednocześnie zachowywała wspólny mianownik: rowerową przygodę. Jeśli po mecie MG2026 pojawiła się myśl „za rok jadę znowu”, to znaczy, że Mazowiecki Gravel zadziałał dokładnie tak, jak powinien.